Clockwork


 
CalendarCalendar  FAQFAQ  Grupy  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Orędzia Kapitana Oczywistości

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ArchieAdmin
avatar

Cytat : Jakiś tam cytat bla bla bla bla bla bla bla bla bl
Gif :
Tytuł : Szpieg z Listu
PD : 100
: 100
Wiek : 100
Krew : Czystość
Narodowość : Narodowość
Pieniądze : 666

PisanieTemat: Orędzia Kapitana Oczywistości   Pią Kwi 18, 2014 3:45 pm

Jeśli wasz Pan i Władca, będzie miał coś oficjalnego do powiedzenia, to wygłosi to właśnie tu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/7JCbtaK.png http://i.imgur.com/OIxRPlC.png
ArchieAdmin
avatar

Cytat : Jakiś tam cytat bla bla bla bla bla bla bla bla bl
Gif :
Tytuł : Szpieg z Listu
PD : 100
: 100
Wiek : 100
Krew : Czystość
Narodowość : Narodowość
Pieniądze : 666

PisanieTemat: Re: Orędzia Kapitana Oczywistości   Sob Lis 19, 2016 12:07 am

Come closer.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/7JCbtaK.png http://i.imgur.com/OIxRPlC.png
ArchieAdmin
avatar

Cytat : Jakiś tam cytat bla bla bla bla bla bla bla bla bl
Gif :
Tytuł : Szpieg z Listu
PD : 100
: 100
Wiek : 100
Krew : Czystość
Narodowość : Narodowość
Pieniądze : 666

PisanieTemat: Re: Orędzia Kapitana Oczywistości   Czw Gru 01, 2016 5:46 pm

what doesn't kill you
fucks you up mentally
what doesn't kill you
fucks you up mentally
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/7JCbtaK.png http://i.imgur.com/OIxRPlC.png
ArchieAdmin
avatar

Cytat : Jakiś tam cytat bla bla bla bla bla bla bla bla bl
Gif :
Tytuł : Szpieg z Listu
PD : 100
: 100
Wiek : 100
Krew : Czystość
Narodowość : Narodowość
Pieniądze : 666

PisanieTemat: Re: Orędzia Kapitana Oczywistości   Pon Gru 05, 2016 6:01 pm



Pyper America Smith



Freya Baldwin

18 lat

Pryzmat

172cm/53kg



Historia

Freya Baldwin. Zapewne powinnam zacząć od tego, kiedy się urodziła, jak spędziła dzieciństwo, czym zajmowali się jej rodzice, co porabiali zanim przyszła na świat i tak dalej. No, niestety, może innym razem. Uwierzcie, że naprawdę nie ma o czym mówić, ot, była jedną z tych rozpuszczonych dziewczynek z bogatych domów, które myślały, że wystarczy tupnąć nóżką i można było mieć wszystko. Cała ta sielanka trwała mniej więcej dwanaście lat. A później, jak zapewne już się domyślacie, prosty schemat: wirus -> choroba -> pojawienie się dziwnych zdolności. A, no i oczywiście najważniejsze - trafienie do Pryzmatu. I to właśnie tam zaczęła się historia warta uwagi.

Ale, ale, zanim o tym, najpierw chyba jednak muszę wspomnieć, jakim cudem w ogóle tam trafiła, w końcu nie było do miejsce, do którego mógł się dostać każdy Psionik. No więc, wszystko to zasługa jej ojca - mężczyzna był zastępcą dyrektora CIA, zatem logiczne było, że jego córka, jeśli przeżyje, zostanie wysłana właśnie tam.

A wracając do historii właściwej - Freya trafiła do Pryzmatu... no i zaczęła się zabawa. To znaczy, jasne, nie od razu. Na początku dziewczynka była w zbyt dużym szoku, więc jakoś tak automatycznie stosowała się do zasad i posłusznie uczyła się panować nad mocą. Ale kiedy już ją trochę opanowała... Cóż, naszej królewnie wówczas odbiło. Albo może inaczej - wróciła do starych nawyków. Z tym, że teraz nie musiała ograniczać się do tupnięcia nóżką - była w końcu Pomarańczowa.

Dziewczyna przy każdej możliwej okazji próbowała wpływać na wszystkich wokół, na inne dzieciaki, na opiekunów, nawet na władze Pryzmatu. Początkowo po prostu trzymano się od niej z daleka. Kiedy jednak stało się to zbyt uciążliwe, padła decyzja, że Freya, dopóki się nie uspokoi, będzie stale nosić opaskę emitującą biały szum. Specjalnie dla niej zrobiono taką, która wyglądała jak najzwyklejsza opaska, no i oczywiście jedyne co robiła, to uniemożliwiała jej używanie mocy, bez robienia krzywdy. Chociaż, powiedzmy sobie szczerze, samo blokowanie umiejętności też robiło krzywdę. Zwłaszcza, kiedy uaktywniały się one niekontrolowanie, albo raczej próbowały się uaktywniać.

Ten stan trwał jakieś dwa lata. Dwa lata ciągłego napięcia, w pewnym sensie też bólu. Przez ten czas Freya regularnie widywała psychologa, z którym rozmowy miały ją uspokoić, pomóc zapanować nad tymi wszystkimi emocjami, jednak w rzeczywistości największy wpływ na nią miała właśnie ta opaska.
Kiedy w końcu pozwolono jej ją zdjąć, była zupełnie inna, niż przedtem. Trochę jak zombie, stała się bardziej posłuszna, w pewnym sensie obojętna na wszystko. Wewnętrznie wciąż czuła złość, w zasadzie - czuła jej więcej, niż przed tą całą terapią. Ale jednocześnie się bała. Obawiała się powrotu do tego stanu, w którym nie mogła nic zrobić, do tego przytłaczającego uczucia.

Od tego czasu, jak już wspomniałam, Freya... Była grzeczna. Niepokojąco grzeczna, działała niemal jak robocik. Ale wiecie jak to jest, nie? Ludzie się nie zmieniają. Jasne, pozornie można w nich coś poprzestawiać, ale ten główny "rdzeń" zawsze w nich zostanie. I prędzej czy później znów dojedzie do głosu, wystarczy tylko odpowiedni impuls.
A w przypadku Freyi nie było inaczej. Kiedy Pryzmat trafił w ręce Donovanów, dziewczyna poczuła się pewnie. Bezpieczniej. Nie wspomniałam o tym wcześniej, ale jej ojciec znał się z nimi bardzo dobrze, z resztą, noc dziwnego, że względu na jego stanowisko było to dość oczywiste. No a co szło za tym - Freya też ich znała, czy tam oni znali ją, nieistotne. Istotne jest to, że, słusznie lub nie, dziewczyna zaczęła sobie pozwalać na większą swobodę. Oczywiście, nie była głupia, nie powtarzała błędów z przeszłości i nie szastała mocą na wszystkie strony. Ale powoli wracał jej dawny charakterek, a że teraz była bogatsza o doświadczenia i zdecydowanie mądrzejsza - mogła być o wiele bardziej niebezpieczna. No i będąc Pomarańczową, wiele rzeczy mogła też robić dość niepostrzeżenie, prawda?


Ciekawostki

♥ Nie rozstaje się ze swoją bransoletką, którą dostała od ojca na dziesiąte urodziny. Jest do niej przyczepiona srebrna zawieszka - korona, z wygrawerowanym "F".

♥ Zawsze ma pomalowane na czerwono paznokcie.

♥ W pewnym sensie jest bardzo infantylna.

♥ Uwielbia zwierzęta, kwiaty, ogólnie - szeroko pojętą przyrodę.

♥ Jest bardzo impulsywna, często działa pod wpływem emocji.

♥ Całkiem nieźle gra na pianinie.



Pierwszy dzień

W zasadzie ciężko stwierdzić, czego wszyscy bardziej się bali - tego, że Freya umrze, czy może, że jednak przeżyje. Jej ojciec nie był  w końcu głupi. Albo inaczej - był dobrze poinformowany. Jasne, WSZYSCY byli poinformowani, w końcu każdy rodzic dostał ulotkę, ciągle trąbili o tym w telewizji. Ale on wiedział, co tak NA PRAWDĘ oznacza wystąpienie objawów i czym są te specjalnie przygotowane szpitale. I nie było opcji, żeby oddał tam swoją córkę. Tak, trafiały tam masy dzieci, z czym z resztą się zgadzał - były w końcu niebezpieczne, pozostawione na wolności mogły stanowić poważne zagrożenie dla całego kraju. Ale nie pozwoliłby na zrobienie tego swojej królewnie, na pozostawienie jej w takich warunkach. Odkąd zaczęła przejawiać jakiekolwiek chorobowe objawy wiedział jednak, że prędzej czy później będzie musiał się z nią rozstać, były bowiem tylko dwie opcje - mogła po tym umrzeć, jak większość dzieciaków, albo znaleźć się w tym nielicznym gronie "uzdolnionych". Wówczas pozostawało tylko jedno wyjście - rządowy projekt Pryzmat.

Tego dnia nie było go w domu. Z resztą - to oczywiste, biorąc pod uwagę jego stanowisko, prawie nigdy go tam nie było. A Freya... Freya czuła się dziwnie. Nie, żeby było to związane z chorobą, nie była właściwie jakoś wybitnie słabo, czy coś, nie. Było po prostu... dziwnie. Ale dopiero, kiedy poszła umyć zęby, zaczęło się tak na prawdę... Cóż, zaczęło się wszystko.

Kiedy tylko wzięła do ręki szczoteczkę do zębów, stało się coś niesamowitego. Do jej oczu zaczęły docierać przeróżne obrazy. Jakaś dziwna masa wlewająca się w foremki, coś na kształt fabryki i taśmy produkcyjnej, półka w drogerii... Gdzieś między tymi wizjami pojawiała się nawet ona sama, niestety, ciężko było wyłapać cokolwiek z nich, bo zaczęły ona napływać bardzo szybko, przytłaczająco wręcz szybko, zmieniając się z obrazow w jakieś rozmazane, niewyraźne plamy. Dziewczynka z przerażeniem wypuściła przedmiot z ręki i oparła się o umywalkę, mając nadzieję, że to tylko jakieś przewidzenia, spowodowane zmęczeniem. Niestety, kiedy tylko to zrobiła, wszystko zaczęło się od początku - bardziej konkretne obrazy i zdarzenia, które nagle zaczęły się ze sobą zlewać, tworząc niewyraźne kształty.

Freya spanikowała i wybiegła z łazienki, chcąc jak najszybciej znaleźć się z powrotem w swoim łóżku. Jednak kiedy tylko dotknęła kołdry, całość powróciła, wizje znów zaczęły być bardziej wyraźne. Przerażona dziewczynka, chcąc odrzucić od siebie pościel, tak bardzo się w nią zaplątała, że upadła na podłogę. I cały schemat się powtórzył.

Nic nie pomagało, ani zamykanie oczu, ani otwieranie, czy pocierani ich. Najdziwniejsze było to, że cały czas wyraźnie widziała swój pokój i wszystkie znajdujące się w nim rzeczy, ale jednocześnie docierały do niej te dziwne obrazy, napierały na jej oczy, będąc jednocześnie tylko w jej głowie. Łzy mimowolnie zaczęły jej spływać po policzkach, jednak to też nie poprawiło sytuacji.

Jakimś cudem podniosła się z podłogi i oparła o najbliższą ścianę. Ogarnęła ją już konkretna panika. Puls znacznie przyspieszył, oddech stał się niepokojąco szybki i płytki, jakby niemożliwy do złapania. Pojawiły się zawroty głowy, spowodowane zbyt dużą ilością łapczywie wdychanego tlenu, mięśnie nóg zaczęły drżeć, a ręce dziwnie mrowieć. Chcąc zniwelować chociaż to uczucie, Freya zaciskała dłonie, gniotąc przy tym materiał swojej koszuli nocnej.

I wtedy stało się coś jeszcze dziwniejszego. Na bardzo krótką chwilę wizje bardzo zwolniły. Przed oczami dziewczyny stanął przez chwilę obraz dokładnie tego samego materiału, tyle, że w jakiejś fabryce, a następnie obraz zmienił się na dokładnie tą samą piżamę, ale na sklepowej półce. Zaraz po tym wszystko znów pomknęło szaleńczym tempem, ale to wystarczyło, by dziewczynka zaczęła pośpiesznie zdzierać z siebie wszystko, co miała na sobie.

Nie miała pojęcia, co się dzieje. Nie rozumiała, dlaczego to się dzieje. Wiedziała już, że obrazy mają związek z przedmiotami, które były wokół, ale nie potrafiła stwierdzić, o co w tym wszystkim chodzi. Czyżby właśnie umierała? Jedyne co przychodziło jej do głowy to to, że za moment się przewróci i już nigdy nie wstanie, skończy, jak cała masa martwych już dzieciaków. Kto wie, może właśnie tak działał ten wirus, może inni doświadczali przed śmiercią tego samego?

Wciąż łkając, zwinęła się w kącie pokoju, starając się nie dotykać żadnej ściany. Nie przyniosło to jednak ulgi, jej stopy wciąż stykały się z podłogą, co oznaczało ciągłe wizje.

Nie chcę umierać.

Nie miała pojęcia, ile tak przesiedziała. Naga, zapłakana i przerażona. Ale właśnie w takim stanie znalazła ją jej niania. Od razu poinformowała o wszystkim ojca Freyi, a dziewczyna jeszcze tego samego dnia znalazła się w Pryzmacie.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/NriQWKB.png http://i.imgur.com/7JCbtaK.png http://i.imgur.com/OIxRPlC.png
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Orędzia Kapitana Oczywistości   

Powrót do góry Go down
 
Orędzia Kapitana Oczywistości
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Clockwork :: DZIAŁ ORGANIZACYJNY :: Ogłoszenia-
Skocz do: